Przegląd nowości

Palimpsest „Kopernik”

Opublikowano: wtorek, 10, październik 2023 15:41

Musical Tomasza Szymusia, zwłaszcza w odniesieniu do libretta Ałbeny Grabowskiej i jego dramaturgii, do pewnego stopnia stanowi palimpsest wobec Bernsteinowskiego Kandyda. Dotyczy to przede wszystkim kalejdoskopowego następstwa kolejnych, krótkich epizodów z życia astronoma. Z lat nauki w Krakowie i we Włoszech, a następnie pobytu na dworze biskupa warmińskiego, swego wuja Łukasza Watzenrode, czy okazjonalnie w Krakowie, z okazji koronacji Zygmunta I Starego, a także zmagań z Krzyżakami. Tak jest głównie w pierwszej części.

 

Kopernik 10

 

Druga rozpoczyna się żywym obrazem Hołdu Pruskiego według Jana Matejki, wywołującym owację ze strony publiczności. Skądinąd od początku przedstawienia (premiera w Operze Krakowskiej 1 października – Światowym Dniu Muzyki), jakby przeniesiony z niego, obecny jest na scenie Stańczyk, wraz z Janem Dantyszkiem prowadzący narrację, po latach wydobywając z głębin pamięci wspomniane zdarzenia (reż. Jakub Szydłowski).

 

Kopernik 11

 

Za sprawą Anny Schilling pojawia się wątek erotyczny, uczłowieczający odlaną z brązu postać Kopernika (jako lekarz udziela bezpłatnych porad, honoraria pobierając jedynie od kleru, organizuje obronę Olsztyna przed Krzyżakami, do pewnego stopnia okazuje się prekursorem ekumenizmu, skoro staje w obronie przyjaciela Scultetiego, potajemnie sprzyjającego naukom Lutra), który jedynie gwiazdom się kłania (Marcin Franc). Wcześniej przeciwwagę stanowi przydany mu do towarzystwa młodszy brat Andrzej, typowy szaławiła, lecz szybko „wypada” z akcji z powodu choroby i śmierci.


Później z kolei pewną dozę demonizmu wnosi wzmiankowany Dantyszek (Paweł Erdman) jako niebezpieczny, polityczny intrygant na europejską skalę. Efektownie rozegrana została nocna przejażdżka łódką Mikołaja i Anny pośród wodnych oparów. W ogóle znacznym atutem przedstawienia jest jego strona wizualna (dek. i światło: Grzegorz Policiński). Przez większą jego część tła dostarcza widok zamkowego muru (w drugim akcie od czasu do czasu przesłaniany przez mobilne, fromborskie obserwatorium uczonego).

 

Kopernik 12

 

Przestrzeń pomiędzy jego arkadami wypełniają projekcje wideo, przywołujące ogień stosów, na których w Padwie płoną księgi inkryminowane przez Inkwizycję, co opatrzone zostaje komentarzem, że w Polsce nic takiego nie ma miejsca, choć w Krakowie, już po śmierci Kopernika, za herezję spalono Katarzynę Malcherową, co po latach uwieczni tenże sam Matejko.

 

Kopernik 13

 

To także obraz lazurowego nieba włoskiego oraz warmińskich słot towarzyszących songowi Kopernika Niebo jest wszędzie takie samo, choć w tym przypadku ma on na myśli kosmiczny firmament, niewzruszony i niezmienny wobec kaprysów ziemskiej aury oraz znikomości ludzkich losów. Nieco anachroniczne jest podkreślanie polskości tytułowego bohatera, związanego raczej z rządzącą dynastią, jak i przenoszenie na konflikt z Krzyżakami w dobie Jagiellonów późniejszej konfrontacji o podłożu etnicznym. Jak przystało na musical pojawia się kilka motywów melodycznych, mających na dłużej pozostać w uszach publiczności.


To przede wszystkim dwa songi Andrzeja Kopernika. Pierwszemu Niesłychanie miłe panie, wyrażającemu jego rozwiązłą naturę, towarzyszy scena kąpieli. Drugi natomiast Z prochu powstałeś, przedśmiertny, jest bardziej refleksyjnej natury, odwołujący się do wyobrażeń Vanitas i człowieka jako przechodnia na tym świecie.

 

Kopernik 14

 

Wojciech Daniel, odtwórca tej postaci, okazał się również pod względem wokalnym największą indywidualnością spośród wykonawców. Rozlewną frazą odznacza się song Retyka Chcę być uczniem Kopernika, przybyłego z Norymbergi współpracownika uczonego (Dominik Bobryk). Charakterystyczność Dantyszka obejmuje również typ głosu, zdecydowanie najniższego pomiędzy męską obsadą.

 

Kopernik 15

 

Akcję uzupełniają wstawki baletowe (chor. Katarzyna Zielonka i Jarosław Staniek), w tym alegoryczny taniec wydawców rywalizujących o dzieła życia Mikołaja Kopernika, rewolucjonizującego wyobrażenie o wszechświecie. Całość pewną ręką poprowadził Piotr Sułkowski, mający doświadczenie w tym gatunku, jeśli zważy się wcześniejszą, zrealizowaną w Filharmonii Olsztyńskiej Pora jeziora tych samych twórców. Z nią także przygotował oratoria Feliksa Nowowiejskiego: Quo vadis i Powrót syna marnotrawnego. Prosiłoby się zatem, aby, idąc za ciosem, i w kierowanej od roku Operze Krakowskiej wystawić Legendę Bałtyku tego kompozytora, w czasie okupacji ukrywającego się na krakowskich Dębnikach, mając w zespole małżonków Agnieszkę i Tomasza Kuków, głosowo predestynowanych do podjęcia tego wyzwania.

                                                                        Lesław Czapliński