Przegląd nowości

Może to choreoterapia?

Opublikowano: wtorek, 10, październik 2023 22:25

„– Praktykowanie tańca w terapii to obecnie jeden z najbardziej dynamicznych kierunków jego rozwoju, skutecznie odpowiadający na potrzeby społeczeństwa przebodźcowanego i atakowanego przez destrukcyjne narracje”– napisała Jagoda Ignaczak, filolożka, teatrolożka i historyczka tańca w specjalnym artykule programowym na 22 Festiwal Ciało/Umysł, któremu dodatkowo nadano ideowy podtytuł Utulenia. Myślałby ktoś, że chodzi tu o taniec w kolokwialnym rozumieniu „z przytulaniem”. Widzimy wolniutko przesuwające się pary, słyszymy cichą, romantyczną piosenkę o miłości, lekko przygaszone światła sprzyjają takim sentymentalnym nastrojom... Nic podobnego.

 

Choreoterapia 1

 

Na wstępie rozdają nam zatyczki do uszu, bo podobno jest bardzo głośno. Spektakl Bisonte stworzony przez portugalskiego choreografa Marco da Silva Ferreira to jeden z najmocniejszych punktów tegorocznego programu. Mocny w każdym sensie, bo Bisonte to po portugalsku bizon, wielkie i ciężkie zwierzę.

 

Choreoterapia 2

 

Nie występuje realnie w tym spektaklu, chyba, że obłędnie ciężkie uderzenia w niskie, perkusyjne tony, od których wchodzi w drgania cała podłoga i fotele dużej sali Teatru Studio, są imitacją galopu bizona, a właściwie całego stada tych ogromnych zwierząt. Na scenie jest jednak tylko szóstka tancerzy, którzy wykonują ruchy dosyć mechaniczne, jakby byli robotami, którym zainstalowano taki program. Z początku ruchy obejmują tylko ręce, potem nogi, a w miarę rozwoju spektaklu tancerze wykonują figury coraz bardziej dynamiczne. Wchodzą w rytm ostrych grzmotów. Kto chce dopatrzy się ruchów aktu seksualnego albo np. dosyć topornych zalotów w jakichś prymitywnych plemionach. Tekst w programie naprowadza nas na główną ścieżkę: „Czy jesteśmy gotowi odsłonić intymność i zerwać heteronormatywny gorset?

 


 

Jak demonstrujemy tożsamość, skoro tak niewiele o sobie wiemy?” Dalej czytamy: „W BISONTE granice płci zostają zatarte. Kultura plemienna miesza się z klubową, a taniec współczesny, przeplata się z folk, towarzyskim i hip-hop. W różnorodności jest miejsce dla trudnej, to znów dla pięknej i czułej egzystencji. W ekstatycznym tańcu, postaci są jak emocjonalne cyborgi, niezdolne do zwykłego istnienia. Płaczemy, boimy się, kochamy i pragniemy.

 

Choreoterapia 3

 

Próbujemy sprostać powinnościom chronieni przez bezpieczne pancerze, uwięzieni w pudełkach, które nas określają”. I tutaj mam jedno nieśmiałe pytanie dotyczące muzyki. Mowa jest o hip-hopie, folku, tańcu towarzyskim, a mniej więcej w środku przedstawienia pojawia się fragment chóralno-symfoniczny Dies Irae z Messa da Requiem Giuseppe Verdiego.

 

Choreoterapia 4

 

Dies irae oznacza Dzień Gniewu i zapowiada nadejście Sądu Ostatecznego. Dies irae, dies illa, Solvet saeculum in favilla, Teste David cum Sibylla. Quantus tremor est futurus, Quando judex est venturus, Cuncta stricte discussurus. Cała Msza Verdiego była już wykorzystywana jako muzyka do baletu, tym razem słyszymy tylko jej fragment wzbogacany jeszcze uderzeniami w zestaw perkusyjny, a nawet wspomagany głosami tancerzy. Pytanie, czy Verdiego zaliczamy do hip-hopu, czy do folku? Publiczność tłumnie wypełniająca salę takich dylematów nie ma. Wszyscy robią gremialnie tzw. „stojak” na koniec przedstawienia. Podobało się. Choreografia spektaklu Bisonte jest dosyć precyzyjnie rozpisana na zespół, który stara się równocześnie wykonywać szybkie zadane ruchy. Wymaga to dobrej kondycji i ogromnej sprawności. W trakcie przedstawienia tancerze muszą nawet popijać wodę. W kulminacji panie odsłaniają biusty. Wszyscy spływają potem. To podobno pozwala zwalczyć nawet zapalenie płuc. 

                                                                          Joanna Tumiłowicz