Przegląd nowości

Historia lubiła forte-piany

Opublikowano: wtorek, 10, październik 2023 15:42

To już drugi Międzynarodowy Konkurs Chopinowski na Instrumentach Historycznych. Zrodził się przez pączkowanie Dużego Konkursu Chopinowskiego na fali wzmagającej się mody na wykonawstwo historyczne. W obecnej odsłonie zakłada, że każdy z 35 kandydatów zagra w I Etapie na co najmniej dwóch wybranych zabytkowych instrumentach, choć są wśród nich także  współczesne kopie, kompozycje Bacha, Mozarta i Chopina, ale jest też możliwość wyboru między staropolskimi polonezami Ogińskiego, Kurpińskiego czy Szymanowskiej.

 

Forte-piany 1

 

To bardzo ciekawa część wstępna konkursu, bo dająca pojęcie nie tylko o ogólnej kondycji pianistycznej i muzykalności kandydatów, ale także testująca ich wyczulenie na barwę dźwięku różnych odmian i wersji historycznych instrumentów.

 

Forte-piany 4

 

A są do wyboru wyroby siedmiu firm europejskich w liczbie dwudziestu dwóch pochodzące z różnych kolekcji prywatnych i państwowych. Można więc do określonych utworów w miarę dowolnie wybrać fortepian szczególnie ciekawie wygrywający rozmaite sekwencje tej dawnej muzyki, tworząc panopticum archaicznych interpretacji i stylizacji. Jest jeszcze przy okazji sprawdzian, czy młody pianista, krótko mówiąc, nie zniszczy zabytkowego dzieła rzemieślniczego, do którego nie można stosować ostrych, prawie perkusyjnych technik atakowania klawiszy, trzeba natomiast wykazać się czułością i delikatnością. Wszak wierząc w słowa samego Fryderyka Chopina , który słuchał koncertów swoich przyjaciół i twierdził, że w piątym rzędzie widowni niewiele już dało się wysłyszeć, nie należy przesadzać z tzw. „forte” i raczej się skupić na „piano”. 


Skala odczuć muzycznych nabytych podczas konkursowych przesłuchań jest więc duża i bardzo różnorodna. Można podziwiać nie tylko sprawność, ale i wyczulenie, fantazję i kreatywność sonorystyczną artystów, co sprawia, że każdy poszczególny występ młodego muzyka to dla słuchacza wspaniała uczta. Np. półrecital Aleksandry Bobrowskiej, artystki kształconej za granicą i mającej też ambicje menedżerskiego uczestnictwa w życiu muzycznym dostarczył wielu wrażeń i zaskoczeń. W słynnej Fantazji d-moll Mozarta, którą zapewne musi grać każdy uczeń szkoły muzycznej, ukazała wręcz dziecięce, jeśli nie infantylne w brzmieniu figuracje pianistyczne, a przy okazji zgodnie z modą na „poprawianie Mozarta” dodała parę własnych trylów, co wcale nie przeszkodziło w odbiorze dzieła.

 

Forte-piany 3

 

W Polonezie Pożegnanie Ojczyzny Ogińskiego pierwsze takty zabrzmiały jak pozytywka, albo zegarowy kurant ze Strasznego dworu Moniuszki, a potem pianistka dołożyła jeszcze wielki pasaż przez całą klawiaturę od dołu do góry i z powrotem, czym chciała zapewne imitować występ w mieszczańskim salonie na początku XIX wieku – i wszystko to było zgodne z ideą wykonawstwa historycznego, tak samo jak patriotyczny akcent wprowadzenia w jednej z repetycji motywu Mazurka Dąbrowskiego. Wrażenia nie zakłóciła drobna wpadka pamięciowa w Chopinowskiej Barkaroli ani przewaga dudniącej w basach lewej ręki nad słabszą prawą. Obowiązek wyboru dwóch starych instrumentów, a w tym wypadku posługiwanie się aż trzema, nie dotyczył przystawionych do fortepianów taboretów. Co najmniej dwie pianistki wyraźnie preferowały współczesne wygodne i łatwe w opuszczaniu stołki, a zdecydowanie odrzucały stojący przy najstarszym modelu fortepianu stylowy taboret drewniany  z giętymi nogami, którego mechanizm podnoszący nieprzyjemnie piszczał. Energia z jaką młode dziewczyny odstawiały na bok archaiczny stołek była równie zachwycająca jak ich produkcje muzyczne. Inny kandydat, pianista z Włoch Simone Pierini, mający w gronie jurorów swoich nauczycieli, popisał się staraniem, aby jego produkcje muzyczne na wybranych trzech modelach fortepianu, wywołały uczucie piękna i estetycznego spełnienia. Choć Preludium i Fugę Bacha zagrał zdecydowanie, dosyć ostro i nowocześnie, to w Polonezie Chopina i Barkaroli starał się zachwycić bogactwem nastrojów i gradacją pozytywnych emocji. W Fantazji Mozarta mniej było chęci dokonywania upiększeń i przeróbek, więcej zaś wyszukanego, miękkiego brzmienia nawet z pogłosem.


Z kolei Aleksandra Hortensja Dąbek, pianistka 27-letnia już wielokrotnie nagradzana i wyróżniana prestiżowymi zaproszeniami państwowych instytucji, wypadła mniej sentymentalnie od swych poprzedników, bo w Pożegnaniu Ojczyzny Ogińskiego nie siliła się na wyciskające łzy wariacyjne dodatki, w Balladzie f-moll Chopina nie zadbała o kantylenowe prowadzenie głosów i dosyć mocno przycisnęła w finale klawisze, aż struny lekko zajęczały, a i w Fantazji Mozarta wykluczyła wszelką fantazyjną twórczość własną.

 

Forte-piany 2

 

Dzięki fenomenalnie muzykalnemu Węgrowi Davidowi Szilasi poznajemy zalety zabytkowego fortepianu polskiej produkcji firmy Fryderyka Buchholtza z Warszawy. Gdy gra na nim Preludium i Fugę gis-moll Bacha słyszymy idealnie wyrównany dźwięk we wszystkich rejestrach, tak jakby instrument nie był z gatunku zabytkowych. Za to w Rondzie a-moll Mozarta brzmienie się zmienia, narracja muzyczna jest naiwnie prosta, wspaniale bezpośrednia. We wczesnym Polonezie gis-moll Chopina jakiś wysoki dźwięk wyraźnie nie stroi, ale to tylko wzmacnia poczucie obecności na koncercie w dawnym salonie, gdy trzeba się było popisywać ruladami pasaży.


Gdy pianista przesiada się do Pleyela by zagrać Balladę f-moll słychać dźwięk jakby zza szyby. W recitalu Japonki Mana Schoji mamy prezentację aż trzech starych instrumentów, Pleyela w Preludium i Fudze Bacha, Grafa w Fantazji Mozarta i Buchholtza w Polonezach Chopina i Ogińskiego. Na tym ostatnim pianistka osiąga absolutne, ledwie słyszalne piano, co odsłania jej umiejętności kreacyjne.

 

Forte-piany 5

 

Zachowuje się jak uzdolniona kwiaciarka układająca cudowny, wielobarwny bukiet. Inna Japonka Nao Takahashi pokazuje oryginalną umiejętność – pomoc w opuszczaniu siodełka poprzez szybkie stąpanie w powietrzu lewą nogą. Jej dziewczęca sylwetka, młodzieńczy wdzięk i ujmujący uśmiech stawiają wysoko poprzeczkę także wrażenia muzycznego. W Fantazji Mozarta zagranej perfekcyjnie i kryształowo nie ma jednak żadnych szlochów ani też wymyślnych dodatków. Ale Barkarola Chopina zagrana już jest z romantycznym uniesieniem godnym najlepszych. Jak się dowiadujemy do II Etapu Konkursu Jury zakwalifikowało 15 pianistów. Nie znalazła się w tym gronie żadna z wymienionych wyżej osób.

                                                                 Joanna Tumiłowicz