Przegląd nowości

Festiwal George Enescu 2023 w Bukareszcie – wielkie święto muzyki

Opublikowano: sobota, 07, październik 2023 17:00

Festiwal George Enescu jest największą manifestacją poświęconą muzyce klasycznej w Rumunii, a zarazem jedną z najważniejszych w Europie Wschodniej. Jego pierwszą edycję zorganizował w roku 1958 - czyli zaledwie trzy lata po śmierci Enescu - George Georgescu, współpracownik bohatera tej zakrojonej na szeroką skalę inicjatywy. W historii inauguracji złotymi czcionkami zapisały się dwa kluczowe wydarzenia.

Festiwal Enescu,2023 1

Pierwsze z nich to wykonanie Koncertu na dwoje skrzypiec d-moll Jana Sebastiana Bacha przez Yehudi Menuhina i Dawida Ojstracha. Ponadto w pamięci uczestników zapisała się mająca miejsce trzy tygodnie później premiera tragedii lirycznej Enescu: Edyp, z młodym Davidem Ohanesianem w roli głównej, która dała początek błyskotliwej karierze tego ostatniego. Ową operową realizację poprowadził wówczas dyrygent Constantin Silvestri, wyreżyserował Jean Ranzescu, zaś autorem dekoracji był Roland Raub.

Festiwal Enescu,2023 2

Warto też przypomnieć, że w pierwszej edycji festiwalu uczestniczyły - poza wspomnianymi już skrzypkami - tak wybitne osobowości muzyczne jak Halina Czerny-Stefańska, Nadia Boulanger, Monique Haas, Iakov Zak, Claudio Arrau czy dyrygenci Sir John Barbirolli, Carlo Felice Cillario i Carlo Zecchi. Do 1979 roku festiwal odbywał się w cyklu trzyletnim, zaś obecnie jest organizowany co dwa lata. Podczas pierwszych pięciu edycji towarzyszył mu Międzynarodowy Konkurs Muzyczny, który został wznowiony w roku 1991, czyli podczas dwunastego wydania omawianej manifestacji. Jej głównym centrum jest oczywiście Bukareszt, ale niektóre koncerty są również proponowane mieszkańcom innych rumuńskich miast: Jassy, Braszów, Kluż-Napoka, Timişoara, Ploeszti i Sybin. 


Trudno tutaj jeszcze nie wspomnieć o tym, że przez wiele lat komunistyczne władze Rumunii pod przywództwem Nicolae Ceaușescu wykorzystywały festiwal do celów propagandowych. Sytuacja uległa jednak radykalnej zmianie po śmierci dyktatora (grudzień 1989 roku), a kolejne edycje po roku 1990 świadczyły już o dużych wysiłkach organizatorów na rzecz nadrabiania zaległości, jakich doświadczała rumuńska publiczność w izolowanym kraju. Od tamtej pory w Bukareszcie zaczęły się nareszcie pojawiać wielkie nazwiska światowej sztuki muzycznej. Dużą nowością były koncerty poświęcone dawnej twórczości, które uświadamiały słuchaczom jakie znaczenie ma historycznie poinformowane wykonawstwo w interpretacji repertuaru średniowiecznego, renesansowego i barokowego.

Festiwal Enescu,2023 3

Przemianie ulegały też nie wyróżniające się przedtem pomysłowością, zachowawcze i stąpające po utartym gruncie decyzje programowe koncertów symfonicznych. Kolejni szefowie artystyczni dbali o odpowiednie dozowanie i układanie wyrafinowanych kombinacji - na wzór innych stolic europejskich - popularnych pozycji klasycznego repertuaru z nowymi utworami, reprezentującymi najróżniejsze tendencje w zakresie muzyki współczesnej. I chociaż uruchomienie procesu ewolucji gustów i upodobań dość konserwatywnej publiczności wymagało jeszcze dużo czasu, to dzisiaj z satysfakcją trzeba stwierdzić, że ta swoista praca u podstaw przynosi coraz lepsze rezultaty. Podstawową rolą festiwalu było jednak - i jest nadal - skupienie się na pewnym przewartościowywaniu muzyki Enescu i skuteczniejszym wprowadzaniu jej do międzynarodowego obiegu repertuarowego, co nie może się dokonać bez ogromnego zaangażowania zarówno organizatorów, jak i samych artystów. Duży wkład w tak nakreśloną politykę artystyczną wniósł dyrygent Wladimir Jurowski,  od 2017 roku pełniący funkcję dyrektora artystycznego festiwalu. Jego wysiłki kontynuuje teraz zastępujący go na tym stanowisku rumuński dyrygent Cristian Măcelaru, konfrontujący tendencje światowe z tym, co się dzieje w samym Bukareszcie. Pewnej dozy odwagi wymagało na przykład od niego zaprogramowanie w tym roku koncertowych wykonań Le Grand Macabre György Ligettiego, z okazji setnej rocznicy urodzin kompozytora, a także niezwykle złożonej i wymagającej rozbudowanej obsady opery Messiaena: Święty Franciszek z Asyżu. W centrum uwagi znalazła się też postać Benjamina Brittena (zaprezentowano koncertową wersję jego opery Billy Budd), najważniejszego brytyjskiego kompozytora XX wieku, oraz Leonard Bernstein, znany przede wszystkim jako dyrygent - tym razem przedstawiono go  jako twórcę I Symfonii. 


Co istotne, Măcelaru pragnie położyć dużo większy niż to miało miejsce do tej pory nacisk na edukację, inicjując działania mające na celu wprowadzenie najmłodszej publiczności w świat muzyki klasycznej. Dlatego w każdy weekend organizuje koncerty rodzinne, zachęcając rodziców do przyprowadzania na nie swoich dzieci. Chodzi o to, aby miały one okazję usłyszeć - na ogół po raz pierwszy w życiu - orkiestrę symfoniczną, odkrywać poszczególne instrumenty i tym samym stopniowo nabierać ochoty do bywania na wydarzeniach muzycznych.

Festiwal Enescu,2023 4

I tak oto w Teatrze Odeon najmłodszym odbiorcom opowiadane są atrakcyjne historie: muzyką przez muzyków i słowami przez narratorów i gawędziarzy. Tradycyjnie już w tym roku w festiwalu wzięło udział wiele zagranicznych orkiestr: Maggio Musicale Fiorentino, Czeska Orkiestra Filharmoniczna, Londyńska Orkiestra Symfoniczna, Orkiestra Narodowej Akademii Santa Cecilia z Rzymu, Węgierska Orkiestra Narodowa, Francuska Orkiestra Narodowa, Concertgebouw z Amsterdamu, Gewandhaus z Lipska czy Filharmonicy Wiedeńscy.

Festiwal Enescu,2023 5

Wszystkie one umieściły w programach swoich koncertów utwory George’a Enescu (w czasie trwania festiwalu zabrzmiało ich aż trzydzieści dziewięć), bo takie jest też wymaganie organizatorów. Dzięki temu muzyka rumuńskiego twórcy jest przez te formacje symfoniczne wykonywana później na całym świecie. W sumie na festiwalu pojawiły się orkiestry z szesnastu krajów, które przedstawiły dwadzieścia dziewięć programów w serii „Wielkie orkiestry świata”. Prowadzili je najwybitniejsi dyrygenci, wśród których znaleźli się między innymi Zubin Mehta (honorowy patron festiwalu), wspomniany Wladimir Jurowski, Sir Simon Rattle, Herbert Blomstedt, Paavo Järvie, Charles Dutoit, Klaus Mäkelä i Manfred Honeck. 


Nie zabrakło też wspaniałych solistów, jak Yuja Wang, Gautier Capuçon, Augustin Hadelich czy Marta Argerich. W soboty i niedziele w audytorium Radia Rumuńskiego występowały zaś rumuńskie orkiestry z Bukaresztu (Narodowa Orkiestra Radiowa, Orkiestra Filharmoniczna George’a Enescu) i innych regionów kraju (Filharmonia Banatul z Timoşoary, Filharmonia Kluż-Napoka, Filharmonia z Sybin oraz Filharmonie z Jassy i Braszowa) prowadzone przez młodych, ale już nieprzeciętnie uzdolnionych - choć niejednokrotnie dopiero szykujących się do międzynarodowej kariery - dyrygentów. Do tej oferty programowej trzeba również dodać weekendową serię Midnight Concerts, rozpoczynających się o godz. 22.30 w przepięknej sali Rumuńskiego Ateneum.

Festiwal Enescu,2023 6

Chyba nie ma takiego drugiego festiwalu, który na przestrzeni zaledwie czterech tygodni gromadziłby w jednym miejscu tyle znakomitości muzycznych. Wystarczy bowiem powiedzieć, że na tegorocznej edycji pojawiło się aż trzy tysiące pięciuset artystów, a wśród nich stu pięćdziesięciu solistów, czterdziestu dyrygentów i czterdzieści orkiestr. Co ważne, ceny biletów na wszystkie festiwalowe koncerty sytuowały się na bardzo niskim poziomie, co oznacza, że najdroższy bilet kosztował pięćdziesiąt euro i że za większość koncertów płaciło się dużo taniej niż za bilet do kina. W dodatku studenci i uczniowie szkół muzycznych mieli na wiele wydarzeń wstęp wolny. Jak już zostało to wyżej odnotowane, dyrektorem artystycznym festiwalu jest od dwóch lat Cristian Măcelaru (urodzony w Timișoarze), który rozpoczął swoją karierę jako skrzypek, zostając już w wieku dziewiętnastu lat najmłodszym w historii koncertmistrzem Miami Symphony Orchestra. Zaś jako dyrygent zyskał rozgłos w roku 2012, kiedy zastąpił Pierre'a Bouleza na podium Chicago Symphony Orchestra, zdobywając jeszcze tego samego roku nagrodę Solti Emerging Conductor Award. Od tamtego czasu współpracował z wieloma najważniejszymi orkiestrami amerykańskimi. Aktualnie pracuje na stanowisku głównego dyrygenta WDR Sinfonieorchester, a od 2020 roku pełni funkcję dyrektora muzycznego Orchestre National de France. Jako hasło przewodnie tegorocznej edycji prowadzonego przez siebie przedsięwzięcia wybrał: „Hojność poprzez muzykę”, precyzując w różnych wywiadach, że owo sformułowanie przywołuje wszystko to, co organizatorzy i artyści mogą dać spragnionemu kultury i muzyki społeczeństwu. To hasło nawiązuje też do postawy samego Enescu, który obdarowywał swoim talentem nie tylko publiczność, ale także swoich czasami jeszcze bardzo młodych uczniów. 


Na początku mojego pobytu na festiwalu miałem okazję uczestniczyć w koncertowym wykonaniu dwuaktowej opery Benjamina Brittena Billy Budd, metaforycznie traktującej o walce dobra ze złem, opowiadającej historię emerytowanego kapitana marynarki wojennej dręczonego wyrzutami sumienia z powodu poświęcenia przezeń życia młodego nowicjusza z załogi statku. W starannie skompletowanej obsadzie tego wykonania znalazły się tak doskonałe głosy jak baryton Ville Rusanen w roli tytułowej, tenor Peter Wedd jako Kapitan czy śpiewający partię Johna Claggarta bas Timo Riihonen i ucieleśniający Mr Flinta bas-baryton Andrew Foster-Williams.

Festiwal Enescu,2023 8

Na czele Orkiestry Filharmonicznej i Chóru George Enescu stał fiński dyrygent Hannu Lintu, który bezbłędnie uwydatniał na planie muzycznym opozycję pomiędzy sferą indywidualną i zbiorową, zjawiskowo wydobywał falujące smyczki czy skutecznie pod kątem dramatycznym przeprowadzał interwencje instrumentów dętych. Ponadto sugestywnie brzmiały wznoszące się i opadające jak fale morskie partie chóralne, które przygotował Iosif Ion Prunner. Dodatkową atrakcją były rzucane w głębi sceny projekcje multimedialne Carmen Lidii Vidu, ilustrujące kolejne epizody libretta i tym samym przybliżające treść opery mniej obeznanym z twórczością Brittena słuchaczom. Podczas dwóch kolejnych wieczorów na scenie królowała niepodzielnie Bayerisches Staatsorchester (Bawarska Orkiestra Państwowa), którą prowadził Wladimir Jurowski. O jej pięknym brzmieniu można było się już przekonać podczas hipnotyzującej interpretacji preludium do Tristana i Izoldy Wagnera. Zaraz po nim w programie pierwszego wieczoru znalazł się Koncert fortepianowy a-moll Roberta Schumanna, wykonany przez pochodzącego z Uzbekistanu, a legitymującego się izraelsko-amerykańskim obywatelstwem pianistę Yefima Bronfmana. W jego nacechowanej intymnością interpretacji urzekały ulotne charaktery i nastroje, spontaniczność, romantyczna nastrojowość i prostota. Program występu efektownie zamknęła Symfonia n°4 Gustava Mahlera, w której pastoralne nastroje i klimat radosnej beztroski często ustępowały pod batutą Jurowskiego miejsca dwuznacznym, a nawet prześmiewczym akcentom o znacznie ostrzejszych konturach. Przepiękną partię sopranową z wyczuciem zaśpiewała przybyła z Wielkiej Brytanii Louise Adler. Następnego wieczoru z dużym zaciekawieniem wysłuchałem jednoczęściowej symfonii White Interment ukraińskiej kompozytorki Victorii Polevy. Literacką podstawą tego dzieła jest wiersz Giennadija Aigi Teraz zawsze pada śnieg. Jego strofy rozpływają się jakby w fakturze muzycznej i to właśnie rytm wersetów wyznacza kształt symfonii. Jej statyczna, zbudowana z dużych symetrycznych bloków forma wywołuje u słuchacza niemalże psychodeliczne efekty emocjonalne, kojarząc się z zapadaniem w otchłań łagodnego snu czy wciąganiem w wir. 


Następnie norweska skrzypaczka Vilde Frang zagrała porywająco najsłynniejsze dzieło Albana Berga, jakim jest Koncert na skrzypce i orkiestrę z 1935 roku, wywierając szczególnie mocne wrażenie gwałtownym dramatyzmem w drugiej części: Allegro. Z gorącym aplauzem publiczności spotkała się też wieńcząca koncert interpretacja Symfonii alpejskiej Richarda Straussa, która pod przykuwającą uwagę architektonicznym rozmachem batutą Jurowskiego uwydatniła swój realistyczny charakter przywołujący obrazy natury. Przez dwa kolejne dni sceną w ogromnej Sali Palatului zawładnęła Orchestra Dell’Accademia Nazionale di Santa Cecilia (Orkiestra Akademii Muzycznej św. Cecylii) z Rzymu, na której czele stanął charyzmatyczny kapelmistrz Tugan Sokhiev.

Festiwal Enescu,2023 9

Najpierw złożył hołd bohaterowi festiwalu proponując publiczności jego Symfonię n°1 z 1905 roku, utrzymaną w dużej mierze w tradycji muzyki francuskiej i nasuwającej nieodparte skojarzenia z twórczością Masseneta czy Fauré. Zestawił ją z Symfonią n°5 Czajkowskiego, w której rosyjski dyrygent pochodzenia osetyjskiego trafnie odczytywał ukryte w partyturze stany emocjonalne, podkręcając motoryczność wielu odcinków. Skonstruował on interpretację wieloplanową, dynamiczną, pulsującą życiem, która ukazała rzeczone dzieło w oryginalnym i zupełnie nowym świetle. Kolejnego wieczoru pełne temperamentu wykonanie uwertury do Karnawału rzymskiego Berlioza, bezbłędnie oddające charakter beztroskiej zabawy, stanowiło jakby przygotowanie do słynnego Koncertu fortepianowego n°1 Franciszka Liszta, który zabrzmiał pod palcami francuskiego pianisty Bertranda Chamayou. Szczególnie duże wrażenie wywarły na słuchaczach fantastycznie oddane przez solistę efekty rytmiczne z części trzeciej i pełen rozmachu finał tutti, w którym fortepian i orkiestra tworzyły idealnie zgrany organizm muzyczny. Spotkanie z rzymskimi filharmonikami zakończyła Symfonia n°1 Mahlera, pozwalająca wszystkim grupom instrumentalnym na błyskotliwe popisy, szczególnie w serii efektownie skrojonych kulminacji. Niecodziennym wydarzeniem było spotkanie ze sztuką współczesnego chińskiego kompozytora Tan Duna, znanego szerszej publiczności z Oscara za muzykę do filmu Przyczajony tygrys, ukryty smok. Urodził się w 1957 roku w chińskiej prowincji Hunan, ale szybko postanowił wyruszyć na odkrywanie świata, przeprowadzając się najpierw do Pekinu, a później do Nowego Jorku, gdzie obecnie mieszka. Jest ambasadorem dobrej woli UNESCO, promuje dialog międzykulturowy poprzez muzykę, także w swoich własnych utworach, na który głęboki wpływ mają poznawane przezeń od najmłodszych lat szamańskie rytuały i ceremonie.  


Dun odczuwa bardzo bliski związek z naturą i jej żywiołami, dlatego organicznymi składnikami jego twórczości są na przykład dźwięki stukających kamyków lub szum wody. Można się było teraz o tym przekonać słuchając utworu Nu Shu: The Secret Songs of Women pod dyrekcją samego kompozytora. Warstwa muzyczna, idealnie tutaj zsynchronizowana z projekcjami wideo (przedstawiającymi między innymi śpiewające kobiety w chińskiej wiosce), odzwierciedlała właśnie barwy czy odgłosy świata przyrody.

Festiwal Enescu,2023 10

Całość kompozycji, doprawiona dźwiękami strun harfy, wprawianych w ruch przez Francuza Xaviera de Maistre’a, sprawiała nieodparte wrażenie obcowania z muzyką filmową. Jakby kontrapunktem do tej pozycji miały być po przerwie Obrazki z wystawy Modesta Musorgskiego, z którymi chiński artysta nie do końca sobie wszakże poradził. Pod jego batutą w grze Rumuńskiej Narodowej Orkiestry Radiowej zabrakło uwypuklania kontrastów, eksponowania rytmicznych i harmonicznych smaczków, atrakcyjnych barw i niekiedy fajerwerkowego charakteru. Wyraźnie Dun niezupełnie potrafił odnaleźć się w dość obcym sobie stylistycznie świecie dźwiękowym.

Festiwal Enescu,2023 11

Następnego wieczoru doskonale brzmiała Węgierska Narodowa Orkiestra Filharmoniczna, bezbłędnie odpowiadając na wyrazistość gestów muzycznych Charles’a Dutoit, który rozpoczął swój bukaresztański występ od ukłonu w stronę gospodarzy. Poprowadził bowiem Pastorale-fantaisie na małą orkiestrę Enescu, miejscami dość zaskakująco pochmurną i nie stroniącą od ostrych akcentów. Zaraz potem nastąpił bardzo tutaj oczekiwany moment, kiedy na scenie pojawiła się nie najmłodsza już przecież, ale wciąż zdradzająca nieprzeciętny temperament Martha Argerich.  


Wraz ze swoim mężem, którym właśnie jest Dutoit, uraczyła podekscytowanych gości festiwalu swoją wizją Koncertu fortepianowego n°3 Sergiusza Prokofiewa. Już od pierwszej części gra legendarnej pianistki porywała udzielającą się radością i dynamizmem. Rodził się on na styku stale zmieniających się rytmów, wyciszanych nieraz epizodami o bardziej poetyckim charakterze, podawanymi przez Argerich ze sporą dozą czułości, w czym delikatnie wspierały ją interwencje klarnetu. I chociaż w pewnych momentach pojawiały się pewne niedokładności w realizacji detali partytury (sama pianistka reagowała na nie widocznymi grymasami), to przecież nie miało to żadnego znaczenia wobec tak wybitnej kreacji artystycznej.

Festiwal Enescu,2023 12

Nic zatem dziwnego, że po zakończonym występie liczni słuchacze podchodzili wzruszeni do estrady, żeby obdarować solistkę bukietami kwiatów, a niekończącymi się oklaskami udało im się w końcu zachęcić ją do bisu, którym okazał się być fragment zjawiskowo zagranych Scen dziecięcych Roberta Schumanna. Trochę czasu wymagało przeniesienie się do zupełnie innych klimatów w prowadzonej z werwą i sprężystością przez Dutoit Symfonii fantastycznej Hectora Berlioza. Misterne zmiany tempa, interesująca i żywa melodyka oraz szybkie zwroty akcji gwarantowały tutaj wspaniałe muzyczne przeżycia. Podziw wzbudzała pełna kontrola nad dźwiękową materią, starannie wyważone proporcje brzmieniowe, wyrazistość i teatralne różnicowanie poszczególnych kwestii. Dużym odkryciem było dla mnie słuchanie gry angielskiego wiolonczelisty Sheku Kanneh-Masona, który ostatniego dnia mojego pobytu na festiwalu brawurowo interpretował Koncert wiolonczelowy n°1 Dymitra Szostakowicza, jeden z trudniejszych utworów, jakie w ogóle powstały dla tego instrumentu, między innymi z powodu nieustannej zmiany metrum. Kanneh-Masona nie tylko brawurowo pokonywał wszelkie techniczne wyzwania, ale także roztaczał przed nami szeroką paletę barw i wzbudzał zachwyt nieprzeciętną muzykalnością. Z widocznym entuzjazmem towarzyszyła mu przywołana wyżej orkiestra z Węgier, która - tym razem pod dyrekcją rumuńskiego dyrygenta Cristiana Mandeala - interpretowała jeszcze skomponowane przez Zoltána Kodály’ego w 1933 roku - z okazji osiemdziesiątej rocznicy powstania Stowarzyszenia Filharmonicznego Budapesztu – Dances of Galánta (Galántai táncok). Pod batutą Mandeali wykonaniu tego stylizowanego na orkiestrę cygańską utworu, z interwencjami klarnetu naśladującymi tradycyjny instrument tárogató, zabrakło jednak tak bardzo tu pożądanej lekkości, świeżości i elastyczności. Nie przekonała też jego dość powierzchowana wizja Symfonii n°2 Enescu, w której zabrakło wyważenia i eksponowania rozlicznych planów gęstej tkanki orkiestrowej, precyzji w przeprowadzaniu myśli muzycznych i budowania wielopłaszczyznowej narracji. 


Doprecyzujmy, że wszystkie opisane wydarzenia miały miejsce we wzniesionej pod koniec lat pięćdziesiątych zeszłego wieku przepastnej Sali Palatului (Grand Palace Hall), mogącej pomieścić około czterech tysięcy słuchaczy. Popołudniowe koncerty rozgrywały się wszakże w dużo bardziej przyjaznej, zabytkowej - zainaugurowanej w 1889 roku - sali Ateneul Român (Rumuńskiego Ateneum) o wykwintnym wystroju i wspaniałej akustyce, dysponującej sześćset pięćdziesięcioma miejscami.

Festiwal Enescu,2023 13

To właśnie w niej Patricia Kopatchinskaja, austriacka skrzypaczka mołdawskiego pochodzenia, wykonała z towarzyszeniem ansamblu Camerata Bern Pierrot lunaire (Księżycowy Pierrot) op. 21 Arnolda Schönberga, czyli trzyczęściowy cykl 21 melodramatów na głos mówiony z zespołem kameralnym.  Artystka nie tylko błyskotliwie realizowała wszystkie przeznaczone na jej instrument pasaże, ale ponadto wzięła na siebie trudne zadanie wykonania całej partii wokalnej.

Festiwal Enescu,2023 14

Już od samego początku zaskoczyła publiczność swoim nawiązującym do stylu Commedia dell’Arte wyglądem „białego clowna”, z czerwonym nosem i nieproporcjonalnie wydłużonymi butami. Równie fantazyjna i kompletnie zwariowana okazała się być jej interpretacja tekstu belgijskiego poety Alberta Girauda w niemieckim tłumaczeniu Otto Ericha Hartlebena. Kopatchinskaja po mistrzowsku wykorzystała technikę sprechgesangu, wzbogacając ją o brawurowo realizowane i perfekcyjnie zgrane z warstwą muzyczną efekty, jak wybuchowe podawanie spółgłosek, wzmocnione akcentowanie sylab czy więznące w gardle dźwięki. W tym niecodziennym koncercie-spektaklu z solistką współpracowali ze swadą i rzutkością często pogrążeni w mroku instrumentaliści z Cameraty Bern. 


Oryginalnym pomysłem było przeplatanie podczas tego występu dzieła Schönberga krótkimi kompozycjami Carla Philippa Emanuela Bacha, Dariusa Milhauda, Beli Bartóka, Marice’a Ravela i samej Kopatchinskiej. Kolejnego dnia w tej samej sali mieliśmy okazję posłuchania wyśmienitej gry szwajcarskiej Zürcher Kammerorchester (Orkiestry Kameralnej Zurichu), która pod dyrekcją grającego partie solowe skrzypka Daniela Hope prezentowała program zawierający utwory Bacha, Enescu, Glassa, Pärta, Mendelssohna, Elgara, Silvestriego i Bartóka. Nie zawiodła też Manchester Camerata pod batutą Gábora Takácsa-Nagy’go, przykuwająca uwagę zajmującymi interpretacjami Romanian Rhapsody Enescu, Where the Bee Dancesna sopran (Teodora Brody), saksofon (Jess Gillam) i orkiestrę kameralną Nymana i Symfonii n°4 Beethovena. 

Festiwal Enescu,2023 15

Wysłuchaliśmy ponadto zagranego z polotem przez pianistów Jean-Efflama Bavouzeta i Alexandrę Dariescu Koncertu na dwa fortepiany i orkiestrę KV 365 Mozarta. Z kolei Camerata Salzburg, prowadzona przez swego koncertmistrza Gregory’ego Ahssa i przy udziale skrzypaczki Janine Jansen, czarowała pięknym i miękkim brzmieniem w symfoniach Haydna i Mozarta. Jak już wspomniałem w programie tegorocznej edycji festiwalu nie zabrakło koncertowej wersji Le Grand Macabre György Ligetiego, opery eksplorującej temat śmierci, ocierającej się o trywialność, a nawet obsceniczność, w dodatku zanurzonej w kreowanej za pomocą gry słów atmosferze humoru. I tylko szkoda, że niezależnie od celnie skompletowanej obsady solistów oraz zaangażowania świetnie przygotowanych i czujnie prowadzonych przez Arnauda Arbeta Orkiestry Filharmonicznej i Chóru George Enescu, nieoczywisty w odbiorze dla niewtajemniczonych melomanów język muzyczny tego dzieła spowodował, że po przerwie wiele miejsc na sali świeciło pustkami. Ze zjawiskim przeciwnym mieliśmy do czynienia na koncercie specjalizującej się w amerykańskim repertuarze berlińskiej Academy of American Music. Żywiołowym i często niemalże zachęcającym do tańca wykonywaniem utworów Shawa, Bernsteina, Teodorescu i Coplanda wznieciła ona wśród szczelnie wypełniającej widownię Ateneum publiczności wybuchy szczerego entuzjazmu. Zupełnie inny klimat, nasycony niemalże religijnym skupieniem i medytacją, panował podczas interpretacji Mszy h-moll Bacha, którą dosłownie celebrował stojący na czele zespołu Collegium Vocale Gent Philippe Herreweghe, jego legendarny założyciel. To wzniosłe, a zarazem tchnące intymnym kontaktem z sacrum zanurzenie się w duchowy świat mistrza z Lipska zamieniło się niemalże w ponadczasowe przeżycie mistyczne. Było to wykonanie kameralne, pozbawione ekstatycznych wybuchów, ale gęste w znaczenia, prowadzone przez Herreweghe’a zaledwie zauważalnymi, drobnymi gestami, nieznacznymi ruchami ciała czy spojrzeniem. 


Wielu wzruszeń dostarczyli soliści, idealnie wczuwający się w podawany przez nich tekst i delikatne brzmienia poszczególnych instrumentów. Znajdowali się oni wśród chórzystów, śpiewając niekiedy nawet chóralne partie, i tylko w momentach wykonywania partii solowych zbliżali się do przodu sceny.

Festiwal Enescu,2023 16

Wreszcie jeśli chodzi o popołudniowe koncerty orkiestr rumuńskich w siedzibie rozgłośni radiowej to do jednych z najciekawszych należał z pewnością występ Narodowej Orkiestry Symfonicznej z Sybinu, którą fascynująco prowadził pochodzący ze Stanów Zjednoczonych, a obecnie żyjący w Berlinie dyrygent Roderick Cox.

Festiwal Enescu,2023 19

Atrakcyjnie pomyślany program otworzyło Lontano György Ligetiego, którego przywołujące miejscami organowe barwy wykonanie urzekało przestronnością i szerokim oddechem, klarownością i delikatnymi fakturami, dźwiękami jakby dobiegającymi z oddali i stopniowo gdzieś ginącymi. Utwór ten stanowił swoiste wprowadzenie do Koncertu skrzypcowego D-dur Ericha Wolfganga Korngolda, zniewalająco i z głęboką wrażliwością interpretowanego przez młodą Ioannę Cristinę Goiceą, wschodzącą gwiazdę rumuńskiej wiolonistyki. Na koniec Cox przewybornie poprowadził Symfonię n°4 Piotra Czajkowskiego, w której podziw wzbudzało błyskotliwe wydobywanie warstw rytmicznych i barwowych, odpowiednie balansowanie pomiędzy rygorystycznym pulsem a płynnym nurtem muzycznej narracji, wyraziste kulminacje. Dyrygent wykazał się nieomylnym instynktem dramatycznym i magnetyczną siłą artystycznej osobowości, toteż orkiestra podążała za nim z pełnym przekonaniem i zaufaniem co do obranego kierunku narracji muzycznej.

                                                                                   Leszek Bernat