Najpierw był film Sława Alana Parkera z roku 1980, nakręcony według scenariusza Christophera Gore'a i z muzyką Michaela Gore'a (przypadkowa zbieżność nazwisk), a traktujący o średniej szkole artystycznej w Nowym Jorku. Osiem lat później powstał na jego podstawie musical o tej samej nazwie, ale z muzyką Steve'a Margoshesa do libretta José Fernandeza i tekstów piosenek Jacques'a Levyego.

Ze względu na zbieżność sytuacyjną wybrano ten tytuł na uwieńczenie wakacyjnych warsztatów dla aspirantów do zawodu artysty musicalowego, grających poniekąd samych siebie. A miejscem czterech przedstawień stał się krakowski Teatr Variété (10 września). Przez z górą dwie godziny śledzimy losy młodych ludzi marzących o karierze estradowej i scenicznej, a pochodzących z różnych środowisk klasowych, etnicznych i rasowych, co w przypadku polskich wykonawców uległo zatarciu, ograniczając się głównie do sfery werbalnej. Dążenia te w szerszym wymiarze wpisują się w tzw. american dream, a więc ideę spełnienia życiowych dążeń pod warunkiem posiadania odpowiednio rozwiniętych motywacji oraz indywidualnej determinacji dla ich urzeczywistnienia.
Zawiązują się przyjaźnie, dają znać o sobie pierwsze uczucia, znajdujące ujście w lirycznych songach (kier. muz. Piotr Laska). Często jednak nie jest im dane w pełni rozwinąć się ze względu na rywalizację dla osiągnięcia jednostkowych celów. Niekiedy taka postawa prowadzi do tragedii, co stanie się udziałem Carmen Diaz, która nie udźwignie związanych z tym napięć, a co położy się cieniem na całej scenicznej opowieści pod jej koniec, przydając elegijnego wydźwięku.
W sposób naturalny narastają konflikty pomiędzy społecznością uczniów a gronem pedagogów, a także pomiędzy tymi ostatnimi, co znajduje wyraz w scenach zbiorowych, opartych na dynamicznych układach tanecznych (chor. Agnieszka Woźniak-Olszańska), co zgodne jest z konwencją gatunku, ale również wynika z faktu, że Tomasz Smoter, reżyser i inicjator całego przedsięwzięcia, jest przede wszystkim choreografem.
Spośród solistów na wyróżnienie zasłużyli: Damian Pelc, student warszawskiej Akademii Teatralnej za integralne ujęciu postaci Joe Vegasa, Gabriela Jeleń, jeszcze uczennica liceum aktorskiego, w roli Sereny Katz, zwłaszcza pod względem wokalnym, oraz Jakub Wawrzyniak użyczający postaci Nickowi Piazzy, słuchacz łódzkiej Akademii Muzycznej, który powinien jeszcze popracować nad naturalnym podawaniem kwestii, a nie ich deklamowaniem. Obok młodych adeptów, w rolach nauczycieli wystąpili doświadczeni aktorzy jak Beata Malczewska w roli baletmistrzyni Grety, stającej po stronie swych podopiecznych. Debiutujących wykonawców czeka jeszcze dużo pracy nad doskonaleniem swych umiejętności, a droga do tytułowej Sławy będzie długa i nie zawsze do końca pewna.
Lesław Czapliński