Na to pytanie można dać tylko jedną odpowiedź. Nieznana. Roman Rewakowicz, pomysłodawca i dyrektor artystyczny Dni Muzyki Ukraińskiej, które odbywają się u nas od roku 1999, gdy studiował w Polsce nie dowiedział się o niej absolutnie niczego. Jego pasją i misją jest, aby ten brak sukcesywnie pomniejszać, a ponieważ wraz upływem lat muzyka się zmienia, wciąż dochodzą nowe kompozycje, więc jest koniecznością wciąż organizować takie festiwale, przeglądy i koncerty, z których niemal każdy okazuje się nowym odkryciem.

Tak było na inauguracji 9. Dni Muzyki Ukraińskiej w Warszawie, gdy przed publicznością zgromadzoną w Studiu Radiowym S1 zasiadł znakomity duet fortepianowy Kyiv Piano Duo: Oleksandra Zajcewa i Dmytro Tawanec. Koncert podzielono na dwie części, w pierwszej wykonywano utwory na cztery ręce, a w drugiej na dwa fortepiany. W ankiecie, którą rozdawano wszystkim słuchaczom jedno z pytań zachęcało do postawienia znaczka przy jednym albo drugim sposobie prezentacji muzyki fortepianowej.
Ten wybór był praktycznie niemożliwy, bo obie części koncertu były równie interesujące, choć oczywiście na dwóch fortepianach można było ukazać większą przestrzeń muzyczną niż na jednym. To jednak nie decydowało o jakości artystycznej. Przede wszystkim imponowała liczba zaprezentowanych utworów, aż jedenastu kompozytorów, w sumie bardzo dobrych, przeważnie znakomitych, choć każdy inaczej pisał swoją muzykę, inny reprezentował styl i inne pokolenie współczesnych twórców ukraińskiej muzyki. Generalnie przedstawieni kompozytorzy pochodzili z ośrodków lwowskiego i kijowskiego. Większość z nich, poza dwoma to twórcy żyjący.
Słowa ogromnego uznania należą się parze pianistów, którzy grali z pasją by nie powiedzieć z radością, choć utwory do najłatwiejszych nie należały. Fortepiany firmy Steinway poddane były ostrej próbie, bo większość kompozycji miała charakter dramatyczny lub wirtuozowski. Dosyć częstym środkiem wyrazu muzycznego było ostinato, często narastające, grane w różnych rejestrach.

Dwie kompozycje na początku recitalu, Jewhena Stankowycza i Zoltana Almaszi odwoływały się do motywiki folklorystycznej z Ukrainy, zaś utwór kolejnego twórcy Jewhena Orkina przyniosił echa Katalonii. Kilka utworów wyraźnie nawiązywało do stylistyki jazzowej, w tym Bohdana Sehina, Myrosława Skoryka i Konstantego Wileńskiego, ale były też przykłady sonorystyczne i neotonalne – Mychajło Szweda (Odgłosy), Henadija Laszenko (Dzwony dziwnych dźwięków) czy Igora Szczerbakowa (Barkarola).
Wreszcie panoramę ukraińskiej współczesnej muzyki fortepianowej uzupełniały utwory zanurzone w przeszłości, w dawnych stylach historycznych, ale bez kopiowania i tu usłyszeliśmy ciekawą kompozycję Oleha Bezborodko (Fanfary i fuga) czy Bohdany Frolak (Suita in C). Mając tak obfity wybór nie sposób dokonywać ocen wartościujących, zresztą nie był to konkurs kompozytorski, a panorama możłiwości twórczych artystów z kraju z nami sąsiadującego i zaprzyjaźnionego. Wielu z wymienionych kompozytorów wielokrotnie występowało w Polsce, ich utwory były grane na najbardziej prestiżowym Festiwalu Muzyki Współczesnej Warszawska Jesień, co już samo w sobie jest wystarczającą rekomendacją, bo przecież tam działa specjalna i bardzo kompetentna komisja repertuarowa. Wniosek jest tylko jeden – chcemy jeszcze więcej ukraińskiej muzyki w znakomitych wykonaniach.
Joanna Tumiłowicz