Przegląd nowości

Ukraińsko-polskie braterstwo muzyki

Opublikowano: środa, 30, sierpień 2023 17:41

Zaprzyjaźniona z krakowskim festiwalem „Muzyka w starym Krakowie” lwowska orkiestra kameralna „Wirtuozi Lwowa” pod dyrekcją Serhija Burki niezawodnie daje co roku w jego ramach koncert w bazylice jezuitów przy ulicy Kopernika. Tym razem na program złożyły się utwory kompozytorów polskich i ukraińskich. Wieczór otworzyła dokonana przez Myrosława Skoryka (na bis usłyszeliśmy jego melancholijną Kartkę z albumu) intawolacja wokalnej, liturgicznej kompozycji Maksyma Berezowśkiego Ojcze nasz, której współczesny redaktor przydał dodatkowych rysów polifonicznych.

 

Wirtuozi 5

 

Duże wrażenie wywarło również instrumentalne, skupione wyrazowo Te Deum Wiktora Kaminśkiego na smyczki i dzwony rurowe. Odznacza się ono dysonansową harmoniką i zawiera rozbudowane solo skrzypcowe, wykonane przez Wołodymyra Dudę, koncertmistrza zespołu, dobrze znanego w Krakowie w charakterze prymariusza kwartetów smyczkowych. Kompozycyjnie wolne ogniwa tworzą ramę dla motorycznego.

 

Wirtuozi 6

 

Podobną logiką rządzą się Trzy utwory w dawnym stylu Henryka Mikołaja Góreckiego, odznaczające się gęstą fakturą harmoniczną. Przyznam, że ich estetyka niezbyt do mnie przemawia, ale w ujęciu ukraińskich artystów mieliśmy do czynienia z interpretacją wyważoną i wewnętrznie skupioną. II Concerto grosso Zoltána Almásziego łączy archaizację ze swoistą grą lustrzanych odbić, poczynając od inicjującego dźwięku „d”, a dramaturgię jego przebiegu wyznaczają zagęszczenia i rozrzedzenia substancji brzmieniowej.


Wyróżniona rekomendacją na Trybunie Kompozytorów w 1985 roku o trzy lata wcześniejsza III Symfonia Jewhena Stankowycza jest kompozycją eklektyczną, czy rzecz bardziej elegancko ujmując polistylistyczną, z koncertującym fletem. W tym przypadku znacznie zyskała ona za sprawą Andrija Karpiaka, którego swoboda techniczna tchnęła w utwór większe ożywienie. Powracając do przeszłości, interesującym odkryciem repertuarowym okazał się Koncert klawesynowy D-dur Dmytra Bortnianśkiego, pochodzącego z tej samej epoki, co pierwszy autor wykonywany na tym koncercie.

 

Wirtuozi 7

 

Zresztą przed ośmiu laty prezentowano na tym festiwalu jego operę Sokół. Utwór słuchany w tym roku odnaleziony został w 1986 roku w Kijowie, a usłyszeliśmy go w transkrypcji Jurija Olejnyka na bandurę, która do pewnego stopnia przydała znamion osobliwości partii solowej wobec klasycystycznego charakteru orkiestrowego akompaniamentu. Składa się z jednej części z kadencją i znalazł wrażliwego odtwórcę w osobie Oleha Sozanśkiego.

 

Wirtuozi 8

 

Na zakończenie wysoko pod sklepienie nawy niosły się szkliste dźwięki Orawy Wojciecha Kilara (lwowianina z urodzenia, który po wojnie świadomie zdecydował, by nie odwiedzać już nie swojego miasta). Zagrana została z dużym zacięciem, choć końcowy okrzyk "Hej" zabrzmiał nieco nieśmiało. Od czasu odmowy jego wydania przez muzyków Academy Saint Martin in the Fields słuchaczy każdorazowo intryguje i trzyma w napięciu na co zdecydują się tym razem wykonawcy? A rozstali się z krakowską publicznością ukraińscy goście orkiestrową wersją Pożegnania ojczyzny, poloneza Michała Kleofasa Ogińskiego.

                                                                          Lesław Czapliński