Przegląd nowości

Liszt bez Chopina

Opublikowano: sobota, 19, sierpień 2023 06:47

Yukine Kuroki zdobyła I Nagrodę na konkursie im. Ferenca Liszta w Utrechcie. Zwycięstwo w takiej konkurencji świadczy o znakomitej technice pianistycznej artystki, ale czy taka specjalizacja nie ogranicza muzycznych kompetencji?

 

Yukine Kuroki 1

 

Być może wystarczającym sprawdzianem przeczącym tej tezie byłoby wykonanie choć jednej kompozycji Fryderyka Chopina w Dworku jego imienia, jednak do tego nie doszło. Yukine Kuroki na wybranym przez siebie fortepianie marki Fazioli skoncentrowała się na utworach Liszta, choć ułożony przez nią program był ciekawy i różnorodny. Rozpoczęła od zagrania sześciu uroczych parafraz pieśni Franciszka Schuberta ze zbioru Piękna młynarka. Wyboru dokonała nie chronologicznie, bo pieśni z końca cyklu przeplatała z tymi z jego początku.


Było to wykonanie estetycznie wysmakowane, doskonałe wyrazowo i bezbłędne pianistycznie. Z ogromną sprawnością japońska artystka przenosiła melodię pieśni z lewej do prawej ręki, starała się też, by płynęła ona na sposób wokalny, by frazowanie nie pozostawiało żadnych wątpliwości, że w oryginale są to arcydzieła do śpiewania.

 

Yukine Kuroki 2

 

Druga kompozycja Ballada h-moll pokazała Liszta, który stara się stwarzać tajemniczy, nawet upiorny nastrój przez powolne, wytłumione uderzanie w najniższe struny fortepianu, a potem rozwija ten pomysł dokładając szalone pasaże i powtarzające się akordy forte w różnych rejestrach. Nikt chyba nie miał wątpliwości, że Ballada Liszta nawet nie umywa się do utworów o tej samej nazwie zaprzyjaźnionego z nim Chopina.

 

Yukine Kuroki 3

 

Następnie pianistka zagrała znów kompozycje będące dowodem zachwytu Liszta dla Schuberta, cztery transkrypcje innych popularnych pieśni, wśród nich mega popularnych, Króla Olch i Ave Maria. W dalszym ciągu można było podziwiać sprawność manualną, ale nieco gorzej było z wyobraźnią kolorystyczną. Ckliwa modlitwa, znana z setek ślubów i pogrzebów nie wychyliła się ponad przeciętność, Król Olch natomiast nie nabrał dramatyzmu właściwego tej przejmującej opowieści. Podobnie w zagranej na zakończenie Sonacie h-moll najwyraźniej zabrakło jakiegoś pomysłu narracyjnego, bo wszystko utonęło w bardzo silnych uderzeniach w akordy. Głośnymi kompozycjami w stylu rocka zagranymi na bis 24-letnia artystka połączyła własne preferencje artystyczne z gustami młodszej części widowni uzyskując w ten sposób spory aplauz, ale bez ekstazy.

                                                                            Joanna Tumiłowicz