W cyklu Wystawa w Kinie sieć Multikina zaprosiła widzów na wycieczkę po amsterdamskim królewskim Rijksmuseum. Tutaj w 2023 roku miała miejsce największa w historii wystawa arcydzieł Vermeera. Zostały na nią wypożyczone z całego świata najsłynniejsze płótna tego holenderskiego mistrza. Obrazy możemy oglądać najpierw w całości, a późnie przyglądać się poszczególnym detalom dokumentującym niesamowite mistrzostwo w operowaniu kształtem, światłem i kolorem. Mamy tu najsłynniejsze płótna: Dziewczynę z perłą, Geografa, Mleczarkę, Uliczkę w Delft, Panią piszącą list i jej służącą, Kobietę z wagą, Przerwaną lekcję muzyki,a nawet alegorie wiary religijnej.
W muzeum udało się zgromadzić aż 28 obrazów z około 37, czy nawet 40 przypisywanych Vermeerowi. Były brane pod uwagę nawet takie, co do których autorstwo nie było całkowicie pewne. Vermeer nie podpisywał w zasadzie swoich dzieł, nie zaznaczał także daty ich powstania. Tylko dwa z prezentowanych 28 płócien mają podany rok wypisany cyframi rzymskimi. Zatrudnieni do komentowania twórczości malarza specjaliści kilka razy podkreślali, że Vermeer namalował bardzo mało obrazów, może dlatego są tak bardzo cenne, bo zachwycają niezwykłym mistrzostwem i nastrojem spokoju. Najczęściej przedstawiał zwykłe sytuacje życiowe. Ktoś stoi i czyta list, albo siedzi i pisze, albo rozmawia, albo gra na lutni. Tylko dwa płótna przedstawiają sceny mitologiczne, ale także nie ma w nich gwałtowności, lecz tylko ukryte, zawoalowane symbole. To daje zwiedzającym muzeum wytchnienie od codziennych spraw. Kontakt z wielką sztuką pozwala zagłębić się w świecie piękna, przestać myśleć o kłopotach, dramatach. Ktoś napisał, że oglądając jeden z najsłynniejszych obrazów Mleczarkę nabywa pewności, że dopóki ta kobieta w skupieniu nalewa mleko z dzbanka do naczynia, to nie nastąpi koniec świata. To tylko jeden z komentarzy, bo interpretacja dzieł sztuki może prowadzić do najrozmaitszych wniosków, daje okazję do snucia fantastycznych fabuł odnośnie ludzkiego losu, nawet przyszłości.
A wszystkie te sprawy u Vermeera nabierające uniwersalności osiągnięte są stosunkowo prostymi metodami. Wydaje się, że artysta nie szukał okazji, by skomplikować czy udziwnić tworzone dzieła. Tam gdzie w pomieszczeniu jest jedna osoba, najczęściej kobieta, to brzegi obrazu zajmuje zasłona, jakby kurtyna, przez którą podglądamy namalowaną osobę. W tym pomieszczeniu jest najczęściej po lewej stronie okno, przez które światło pada na sprzęty w pokoju i stojącą lub siedzącą osobę. Również kolory ubrania młodych kobiet są do siebie podobne. Symbolizują status społeczny i materialny danej osoby.

Gesty i mimika twarzy są proste i oczywiste. Rysy twarzy raczej regularne, klasyczne. O malarzu, jego życiu wiemy jednak niewiele. Ponoć stał się człowiekiem zamożnym, zamawiały u niego obrazy osoby majętne. Jedyna smutna wiadomość, że umarł jako człowiek ubogi, bardzo zadłużony, obarczony liczną rodziną. Powód – wojna, która zubożyła mieszkańców jego kraju. Nikogo nie było stać na zamawianie nowych obrazów. Wystawa w Kinie (Exhibition on Screen) Vermeer; The Greatest Exhibition jest wyświetlana z polskimi napisami. Twórcą filmu, pomysłodawcą i producentem jest Phil Grabsky, laureat nagrody BAFTA, specjalista od pokazywania dzieł wielkich mistrzów na ekranie. Warto na koniec wspomnieć o muzyce, która towarzyszy oglądanym obrazom i komentarzom specjalistów. Jej autorem jest Asa Bennett, muzyczny producent, kompozytor i konsultant opracowania dźwiękowego. Muzyka jest spokojna, wysmakowana, dyskretna, grana na różnych instrumentach. Może to być fortepian, ksylofon, smyczki. Trzeba przyznać, że ta oprawa dźwiękowa jest doskonale dopasowana do charakteru oglądanych obrazów. Nie ma w niej żadnych dramatycznych ani głośnych momentów, snuje się spokojnie aby nie burzyć nastroju wywoływanego przez obrazy. Ale także nie ma działania usypiającego. To doskonały komponent obrazu. Kolejnym pokazem filmowym z tego cyklu, który już obchodzi w Multikinie swoje 10-lecie, jest „Tokijskie opowieści. Sztuka stolicy Japonii”. W tym filmie pokazane są dzieła współczesnych fotografek i fotografów.
Joanna Tumiłowicz