Płyta The Sound Of The See nagrana przez Chór Politechniki Morskiej w Szczecinie pod dyrekcją Sylwii Fabiańczyk-Makuch jest ewenementem pod kilkoma względami. Po pierwsze jest przeglądem współczesnej, marynistycznej, chóralnej twórczości polskich kompozytorów, co już samo w sobie jest zjawiskiem oryginalnym i dosyć rzadkim. Po drugie pokazuje możliwości artystyczne, do których wytężoną pracą doszedł zespół amatorski złożony ze studentów uczelni technicznej. Szczecin ma już pod tym względem spory dorobek, bo światową pozycję w amatorskim ruchu chóralnym zdobył przed laty Chór Politechniki Szczecińskiej założony przez Jana Szyrockiego i dziś noszący jego imię.

Nota bene założycielka i dyrygentka Chóru Politechniki Morskiej Sylwia Fabiańczyk-Makuch też swoje szlify kapelmistrzowskie zdobywała pod egidą prof. Jana Szyrockiego. Po trzecie płyta stanowi również wybór muzyki skomponowanej do w większości anglojęzycznej poezji traktującej o morzu. Wreszcie po czwarte od strony czysto muzycznej i wokalnej daje pojęcie jakimi środkami wyrazu artystycznego może dysponować chór a’cappela pragnący uzyskać nastrój i atmosferę takiego zjawiska jak morze. Lista nazwisk autorów tych kilkuminutowych pieśni chóralnych zawiera dziesięć pozycji. Są tu twórcy muzyki w większości żyjący, by nie powiedzieć – młodzi, jeszcze nie zawsze zakorzenieni na rynku koncertowym i nie należący do powszechnie uznawanej klasyki. To dodatkowy atut wyboru kompozycji zatytułowanych ogólnie jako Dźwięk Morza. Oczywiście nie chodzi tu tylko o efekty dźwiękonaśladowcze, choć te również w kilku kompozycjach się pojawiają. Chodzi przede wszystkim o uniwersum tego nieopisanie pięknego żywiołu, który ma ogromny wpływ na ludzką egzystencję.
Można bowiem przypuszczać, że autorzy muzyki w dużej mierze kierowali się właśnie wybranymi strofami poezji angielskiej, amerykańskiej, kanadyjskiej, ale także polskiej, choć tłumaczonej na język angielski, lub też podawanej w oryginale. Generalnie jednak przyznać trzeba, że specyfika „marynistycznej twórczości" polskich kompozytorów, a także dokonującej wyboru utworów kapelmistrzyni, zdecydowanie nakierowała naszą uwagę na zespół odczuć wyrażanych w języku Albionu, co zarazem świadczy o zdecydowanym „uwiądzie” tematyki morskiej w polskiej twórczości, nie tylko zresztą poetyckiej. Wystarczy powiedzieć, że Chór Politechniki Morskiej ze Szczecina nie nagrał jedynego popularnego hitu i przeboju, jakim jest pochodząca z lat 20. XX wieku pieśń autorstwa kpt. Adama Kowalskiego Morze, nasze morze zaczynająca się od słów „Chociaż każdy z nas jest młody”. Ta popularna kompozycja jest dziś głównym utworem marszowym Orkiestry Reprezentacyjnej Polskiej Marynarki Wojennej. Pozycje zgromadzone na płycie wydanej przez firmę DUX, która zgłoszona została nawet do nagrody Fryderyka, odwołują się do rozmaitych odczuć związanych z morzem, np. do rozstania i tęsknoty, jak w utworze Solitude Love Song Miłosza Bembinowa do angielskiego tekstu własnego z bardzo wyrazistym trzydźwiękowym tematem, czy w pieśni Request Jacka Sykulskiego, do tekstu polskiego, ale przetłumaczonego na język angielski, w której poszczególne słowa jakby celowo są „rozmywane" w muzycznym szumie nakładających się głosów. W ogóle trzeba zauważyć, że twórczyni i kierowniczka chóru dopracowała się w ciągu 20 lat istnienia zespołu instrumentu najwyższej jakości, doskonale i czysto intonującego, potrafiącego bez wyraźnego wysiłku operować w pełnej skali dynamicznej piano i forte, nie wspominając już o wyćwiczeniu rozmaitych zawiłości rytmicznych czy skokach interwałowych – tu przykładem może być trudny, punktualistycznie potraktowany utwór Janusza Stalmierskiego Water Music do postmodernistycznego wiersza Roberta Creeleya. Z kolei wiersz Melviny Germain Water Nymph stał się podstawą do skomponowania pieśni przez Zuzannę Koziej, która wprowadza pierwiastek bajkowości nie tylko słowami, ale i dźwiękami nakładającymi się jak echo nawołujących się syren. Język polski w swym oryginalnym brzmieniu wykorzystało w swych utworach dwóch kompozytorów – Marek Raczyński, który wziął na warsztat wiersze Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, oraz Marek Jasiński, który na specjalne zamówienie właśnie tego chóru napisał muzykę do biblijnego Psalmu 107 (morskiego). Wspomnieliśmy o różnych efektach dźwiękonaśladowczych, które bardziej naukowo nazywa się sonorystycznymi. Pojawiają się one np. w utworze Zuzanny Falkowskiej I See the Sea jako delikatne świsty imitujące szum wiatru, ale szczególnie bogatą paletę odkrywamy w utworze ostatnim Katarzyny Danel The Sea and the Skylark, w którym chórzyści różnymi sposobami naśladują świst wiatru, krzyki mew, trele skowronka i jeszcze innych ptaków, których nazwy nigdzie się nie podaje. Są też wykorzystane puste plastikowe butelki. Jako ciekawostkę można podać, że jakkolwiek chór śpiewa w oryginale tekst Gerarda Manleya Hopkinsa, to w dołączonej książeczce zamieszczone jest także polskie tłumaczenie znakomitego Stanisława Barańczaka, które zatytułowane Morze i skowronek zaczyna się niemal po Szekspirowsku od słów: Dwudźwięk nazbyt już dawny, by mógł być skończony. Patrząc na całość repertuaru zarejestrowanego na krążku Chóru Politechniki Morskiej w Szczecinie należy tylko mieć nadzieję, że być może kiedyś powstaną także polskie utwory marynistyczne ukazujące nie tylko delikatne powiewy wiatru i szum fal, ale także dowodzące iż morze potrafi się pogniewać i być potwornie groźnym, choć nadal pięknym, żywiołem, coś jak w Uwerturze do Latającego Holendra Wagnera.
Joanna Tumiłowicz