Przegląd nowości

Barokowy teatr świata

Opublikowano: czwartek, 01, czerwiec 2023 15:50

Nie od dziś w twórczości Wiesława Hołdysa ważne miejsce zajmuje fascynacja sztuką baroku. Jej paradoksalnym imaginarium, w którym szczególnie śmierci odpowiada bogactwo środków wyrazu.Hiszpanie posiadali Pedro Calderóna i jego Wielki teatr świata. W Polsce działał o wiele skromniejszy jezuicki teatr szkolny. Ten brak Hołdys wypełnia widowiskami osnutymi wokół barokowej poezji.

 

Manelle 1

 

Pamiętam sprzed lat tak zatytułowane przedstawienie w opolskim Teatrze im. Jana Kochanowskiego, oparte między innymi na twórczości księdza Józefa Baki. Obecnie przyszedł czas na Pawła Symplicjana, również duchownego, którego poezje stanowią główny korpus autorskiego przedstawienia Manelle (w staropolszczyźnie słowo to oznaczało więzy). To historia Każdego (Jan Mancewicz), pielgrzymującego przez życie i wystawionego na światowe pokusy. Ich personifikacjami są Świat właśnie, Fortuna kołem się tocząca i w pewnym momencie odsłaniająca swe prawdziwe oblicze, a mianowicie Śmierci, Ciało i Diabeł. 

 


 

Na przemian jest uwodzony cielesnymi przyjemnościami, po których pozostaje wszakże „francuska” pamiątka jako zadatek na pośmiertnego rozkładu, ale także straszony przerażającymi, a zarazem bardzo konkretnymi wizjami eschatologicznymi, wiecznym zatraceniem i ogniem piekielnym.Przypomina mu, że jest jedynie przechodniem na tym świecie. Hołdys odwołuje się do różnych tradycji widowiskowych (zwłaszcza w zakresie kostiumów, w tym nakrycia głowy Świata, rekwizytów, na przykład wachlarza, mowy dłoni), ale daruję sobie ich wskazywanie, albowiem ostatecznie tworzą nowe jakości, składając się na spójny, autonomiczny przekaz.

 

Manelle 2

 

To teatr totalny, łączący słowo, taniec i ruch w przestrzeni, muzykę odtwarzaną z nagrań (Vivaldi) oraz wykonywaną na żywo przez perkusistkę Gertrudę Szymańską i kontrabasistę Michała Braszaka (zarazem autora oprawy dźwiękowej), równeż w sensie dostarczania efektów akustycznych. 

 

Manelle 3

 

Reżyser nie oszczędza aktorów, każąc zatracać się im w ekspresji. Znów przoduje w tym względzie jak zawsze żywiołowa Ewa Bregula. Jak już wspomniałem w teatrze Hołdysa wyjątkowo wymowne są ich dłonie, niekiedy bardziej od mimiki, zwlaszcza, jeśli twarz pokryta jest szminką (Monika Gigier) lub zakryta maską.Duży wpływ na przebieg spektaklu posiada genius loci piwnica, w której jest wystawiany (kiedyś takim miejscem na artystycznej mapie Krakowa były Krzysztofory), albowiem jej akustyka dostarcza instrumentom naturalnego pogłosu. A na stronę dźwiękową jego autor jest szczególnie wyczulonym.

                                                                                  Lesław Czapliński