Sposób jest prosty, wypróbowała go pewna emerytka z Kijowa, która rzuciła w kierunku latającego szpiegowskiego pojazdu krążącego blisko domu słoikiem z kiszonymi ogórkami. Opis wydarzenia pojawia się kilkakrotnie w krótkim spektaklu Saszy Denisowej Moja mama i pełnowymiarowa inwazja, a właściwie czytaniu performatywnym wykonywanym przez troje aktorów Teatru Studio Monikę Świtaj, Krzysztofa Strużyckiego i Natalię Rybicką. Tekst był przetłumaczony na język polski przez Agnieszkę Piotrowską i nosił cechy kameralnego spektaklu z muzyką, kostiumami i rekwizytami. Zrobiła się z tego pełna ciepła i humoru opowieść o mamie Saszy Denisowej, która postanowiła zostać w Kijowie mimo licznych kłopotów życiowych i niepewnej sytuacji. W historii tej, ilustrowanej rodzinnymi zdjęciami, pojawia się babcia, tata, mama i mała Sasza.

Autorka będąca doświadczoną reżyserką i dramatopisarką, która aż do początków bieżącego roku pracowała w Moskwie, pełniła nawet funkcję zastępcy dyrektora teatru, powierzyła Monice Świtaj rolę swojej mamy. Wyposażyła ją w długie, na wpół fantastyczne przemowy, np. do prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, do narodu Ukrainy, wreszcie do samego Boga, który nie powstrzymał najeźdźcy. W tych astralnych odezwach towarzyszyła rozmówcom muzyka najbardziej boskiego z ziemskich kompozytorów, Jana Sebastiana Bacha. Tematyka wojenna, która przyniosła wiele zmian w życiu kobiet ukraińskich odbija się szczególnie przejmująco w ich twórczości artystycznej. W zasadzie nie mogą one pominąć tego wstrząsającego faktu, choć podchodzą do tematu w rozmaity sposób. Prócz spektaklu Saszy Denisowej obejrzeliśmy w przestrzeni Teatru Galerii Studio jeszcze produkcje dwóch młodych kobiet, które zderzyły się z tym dramatem, chcąc, nie chcąc przybyły do Polski i tu oddały się pracy twórczej w formie rezydencji artystycznej pod gościnnym patronatem naszych instytucji. Rezydentki z Ukrainy skorzystały z zaproszenia Instytutu Teatralnego im. Zbigniewa Raszewskiego, który z pomocą Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego zwrócił się do instytucji kultury zza wschodniej granicy proponując udział w drugiej edycji takiego programu. Wybór padł jeszcze na Marię Łozową i Yuliię Maslak. Maria jest tancerką i choreografką. Urodziła się i pracowała w Charkowie. Od marca 2022 roku przebywała w Polsce. Jej perfomans Obok, trwający tylko kwadrans był połączeniem filmowej rejestracji tanecznych ruchów i wypisywania na żywo na podłodze haseł i zdań istotnych dla zrozumienia sensu prezentacji. Padały z ekranu również słowa intymnej rozmowy samej wykonawczyni z niewidocznym, a więc nieobecnym mężczyzną. Znaczenia tego performansu było oczywiste – tęsknota za bliskością, za miłością, rodziną. Autorka napisała kilka słów komentarza do swego występu. Wynika z nich, że odchodząc od szoku, próbuje teraz zgłębić problematykę kobiecej seksualności i szukać w niej własnych granic. Wojna i politycy przyczynili się bowiem do zniszczenia szczęścia rodzinnego i osobistego.
Stawia więc sobie pytania – jak odczuwać ciepło na odległość? Od czego zależy obecność drugiego człowieka? Spektakl Marii Łozowej przemawia jednak i bez tego komentarza. Trzecia prezentacja pt. Ślady wojny. Polska – Ukraina także pochodzącej z Kijowa Yulii Maslak, reżyserki i wykładowczyni akademickiej, była głównie oparta na tekstach kilku młodych kobiet i mężczyzn wypowiadających swoje głęboko ukryte reflekcje wiążąca się ze zmianami, jakie spowodowała w ich życiu wojna i rosyjska inwazja na Ukrainę.

Charaktery ukraińskich bohaterów tych wyznań ku zaskoczeniu ich samych zmieniły się diametralnie, osoby zamknięte w sobie doznały potrzeby szczerej ekspresji, osoby bojaźliwe stały się szaleńczo odważne. Życie odsłoniło przed nimi zupełnie nowe znaczenia i wymiary, stosunek do własnego kraju zyskał potężny bodziec identyfikacji i przywiązania. Tu również skorzystano z udziału dwojga polskich aktorów (Monika Obara, Rob Wasiewicz) i aż pięciorga nagranych na wideo ukraińskich (Ivan Bilash, Yuliia Khamkhil, Daria Perelyhina, Anton Sokal, Konstyantyn Tishchenko), których własne relacje na bieżąco były tłumaczone na polski.

Pomysł tej prezentacji opierał się na pewnej asymetrii (a może symetrii) doznań i wrażeń. Pięcioro studentów Wydziału Aktorskiego Państwowego Uniwersytetu Teatru Filmu i Telewizji w Kijowie przygotowało krótkie i osobiste opisy swego stanu ducha po wybuchu wojny w Ukrainie, ale polscy aktorzy także napisali własne teksty na ten sam temat: jak wojna w Ukrainie wpłynęła na ich życie. Te relacje były z kolei przetłumaczone na język ukraiński. Sposób narracji połączonej z czytaniem tłumaczenia na ekranie nie dawał jednak poczucia jakiejś równowagi, nie uzupełniał relacji płynących z Ukrainy, choć oczywiście artyści, w tym ludzie teatru, tu i tam, odczuwają wiele zdarzeń w sposób bardzo przejmujący.
Joanna Tumiłowicz