|
Strona 1 z 4
Chyba wszyscy są już dzisiaj zgodni co do tego, że Traviata Verdiego (zajmująca dziewiętnaste miejsce na liście dwudziestu ośmiu oper, jakie wyszły spod pióra tego kompozytora) jest niekwestionowanym arcydziełem o rzeczywiście uniwersalnej wymowie. Oczywiście decyduje o tym wspaniała muzyka, wszakże było by dużym błędem niedocenianie wartości libretta Francesco Marii Piave, które zostało zredagowane według sztuki Alexandre'a Dumasa syna. Jeśli bowiem w roku 1853 podczas weneckiej prapremiery dzieła Verdiego soliści wystąpili w kostiumach z okresu Ludwika XIV, to wynikało to z konieczności oddalenia w czasie tematu będącego w stanie zaszokować mieszczańskie społeczeństwo ówczesnej, wciąż jeszcze podzielonej, Italii. Otóż niezależnie od jednostkowego aspektu Traviaty, opowiadającej o losach pochodzącej z półświatka kurtyzany, padającej ofiarą przeżartego hipokryzją otoczenia, mamy tutaj jednocześnie do czynienia z bodajże najbardziej polityczną operą Verdiego. Może się to wydawać o tyle dziwne, że przecież nie występuje w niej - na wzór innych oper tego twórcy - ani król, ani zbuntowani żołnierze, nie ma tutaj żadnego politycznego spisku, ani wywierającej naciski obecności przedstawicieli kościoła. Jednak dzieło to boleśnie obnaża destrukcyjną siłę zakłamanych, opartych na władzy kodów społecznych, złożone zależności pomiędzy pragnieniem i obowiązkiem, pokazuje sposób, w jaki nieludzka, wywyższająca się i okrutna moralność mieszczańska wpływa na losy słabej jednostki, uniemożliwiając jej zarazem wyrwanie się z poniżającego położenia i rozpoczęcie normalnego, a w każdym razie bardziej godnego życia. W tym przypadku szczęście wchodzi w perwersyjną relację z pieniądzem, który staje się w rzeczonym dziele symbolem niemożności porozumienia się pomiędzy poszczególnymi jednostkami i który jest odbiciem chorych relacji, jakie mogą zachodzić pomiędzy ludźmi. Pieniądz kusi, ale i powoduje odepchnięcie, jest używany do kupowania ciał i umysłów, służy do ratowania pozorów ozdobionej fałszywymi cnotami moralności, bywa też źródłem - ale i przejawem - zabójczej przemocy. |