Przegląd nowości

„Eugeniusz Oniegin” ponownie na bytomskiej scenie

Opublikowano: piątek, 08, czerwiec 2012 15:27
 

Przed laty, w czerwcu 2002 roku, Opera Śląska wystąpiła z prezentacją popularnej opery (a dokładnie „scen lirycznych w trzech aktach”) Eugeniusz Oniegin Piotra Czajkowskiego. Głównymi realizatorami owej inscenizacji byli Wiesław Ochman (reżyseria), Tadeusz Serafin (kier. muzyczne) i Jadwiga Maria Jarosiewicz (scenografia). Spektakle tej opery cieszyły się wielkim powodzeniem u publiczności. I to nie tylko z uwagi na piękno muzyki, jej wyrafinowany styl, elastyczność i bogactwo inwencji melodycznej.

Oniegin,Bytom 2

Także ze względów czysto wykonawczych, a więc na ogół piękny śpiew, oraz subtelną, malarską wręcz wizję reżysera i scenografa. Dla melomanów znających wszechstronność artystyczną Wiesława Ochmana nie było to zaskoczeniem.

Oniegin,Bytom 3

Jego subtelność i smak artystyczny, a równocześnie osobiste podejście do kształtu dzieła, w którym w ciągu swej kariery scenicznej wielokrotnie sam śpiewał i odnosił sukcesy, ujawniały się w budowaniu postaci i prowadzeniu narracji. Inscenizacja utrzymywała się na scenie bytomskiej przez pięć lat, do 2007 roku. I dobrze się chyba stało, iż zdecydowano sie wznowić ją po kolejnych pięciu latach, 26 maja 2012 roku, zachowując kształt dzieła w pierwotnej postaci, zmieniając jednak znacznie obsadę solistów.


W partii tytułowej wystąpił Stanisław Kuflyuk, młody, coraz częściej zapraszany przez teatry operowe, ukraiński baryton, laureat Grand Prix oraz I nagrody ostatniego Konkursu Wokalnego im. Adama Didura. Wokalnie stanowił mocny punkt spektaklu, jego nośny i szlachetny w brzmieniu głos musi się podobać. Aktorsko chłodny, choć uprzejmy i elegancki w I akcie, znudzony i prowokacyjny w II, gwałtownie i gorąco uczuciowy w ostatnim – dobrze sobie radził w ukazywaniu tych stanów, choć wydawało się, że scenicznie nie jest jeszcze całkowicie swobodny i pewny operowania tak różnymi emocjami.

Oniegin,Bytom 1

Tatiana w interpretacji Joanny Kściuczyk-Jędrusik, początkowo smutna, płochliwa, marzycielska, w finale staje się zdecydowaną, choć nie ukrywającą swych uczuć. Bardzo emocjonalne aktorstwo i piękny, pewny na całej szerokości skali głos artystki w pełni oddały cały bogaty świat wewnętrzny tej postaci opery. Autentyczną kreację wokalną stworzył natomiast Bogdan Kurowski jako książę Gremin. Dostojny, ujmujący szczerością, bardzo wyrazisty, doskonale prowadził swój piękny głos, dobrze wiedząc co to jest śpiew bel canto. Z prawdziwą satysfakcją słuchało się też Juliusza Ursyna-Niemcewicza w niewielkiej partii Triqueta. Jego liryczny głos brzmiał swobodnie i pewnie, a charakterystyczną postać artysta odtworzył bez zbędnego przerysowania. W pozostałych partiach wystąpili Maciej Komandera (Leński), Renata Dobosz (Olga), Iwona Noszczyk (Łarina), Magdalena Spytek (Filipiewna).

Należy sądzić, iż wznowiona inscenizacja na długo pozostanie w repertuarze Opery Ślaskiej.

                                                                                                     Jacek Chodorowski